Urodzona w Brasilii Maria Augusta Ramos po studiach w swoim rodzinnym mieście, a potem w Londynie i Paryżu, w 1990 r. przeniosła się do Holandii, gdzie kontynuowała naukę w Niderlandzkiej Akademii Filmu i Telewizji. Uznanie przyniósł jej już pierwszy dłuższy obraz - Brasilia, luty, wyróżniony na prestiżowym festiwalu It's All True. Również kolejne, realizowane w Holandii i Brazylii filmy zdobywają nagrody na najważniejszych światowych festiwalach dokumentu. Szczególne miejsce zajmuje wśród nich „trylogia sprawiedliwości”, swoista panorama policyjno-sądowego systemu kontroli społecznej we współczesnej Brazylii (Sprawiedliwość, Bądź grzeczny, Wzgórze przyjemności). Ten ostatni film jest filmem otwarcia tegorocznego WATCH DOCS. Wcześniejsze części trylogii także były tu należycie eksponowane - w 2008 r. jury przyznało konkursową nagrodę WATCH DOCS filmowi Bądź grzeczny, a w 2010 r., na dziesięciolecie WATCH DOCS Sprawiedliwość znalazła się wśród dziesięciu najlepszych filmów w historii festiwalu. Twórczość Marii Ramos to jedno z najciekawszych osiągnięć współczesnej dokumentalistyki. Trudno ją jednoznacznie przypisać do tradycji dokumentu obserwacyjnego, którą wprawdzie niewątpliwie kontynuuje, jednocześnie jednak nie cofając się przed rozwiązaniami właściwymi bardziej dokumentowi kreacyjnemu (Bądź grzeczny) i – przede wszystkim – wypracowując własny intensywny styl wizualny. Kamera jest tu nieinwazyjna, bardzo często statyczna, filmuje w długich, estetycznie wysmakowanych i precyzyjnie kadrowanych ujęciach. Obrazy urzekają intensywnym pięknem i głębią ostrości. Wielka w tym zapewne zasługa operatorów ze świetnej, holenderskiej szkoły, z którymi Ramos pracuje. Piękno, o którym mowa, nie oznacza estetyzacji - strategii upiększania, czy, co jeszcze gorsze – eksploatacji wizualnej „urody nędzy”, która jest prawdziwą plagą komercyjnego „dokumentu społecznego”. Wiele natomiast zawdzięcza prostej i trzeźwej obserwacji rzeczywistości – chciałoby się powiedzieć, że te filmy są piękne, bo są prawdziwe. Ramos nie eksploatuje także swoich bohaterów – unikając tym samym drugiej wielkiej plagi „dokumentu zaangażowanego”. Ten rzadki szacunek dla filmowanego człowieka przejawia się we wszystkim, także – jak trafnie zauważyła krytyka - w zachowywaniu swojego rodzaju dystansu. I wreszcie – filmy Ramos wolne są od prekoncepcji, od z góry przyjętych tez o tym, jaka okaże się obserwowana rzeczywistość. W rezultacie zdarza się tak, że potwierdzają one przekonania widza, kiedy indziej raczej im przeczą, czasem też – choć zawsze przenikliwe i klarowne – nie przynoszą jasnych rezultatów. Dzięki temu budzą nasze zaufanie. Swoją siłę czerpią z głębokich wartości dokumentalistyki – podążania za rzeczywistością i znajdowania dla niej obrazu w formie filmowej sztuki. Marii Ramos jest wybitną dokumentalistką, bo naprawdę obchodzi ją i rzeczywistość, i szuka.