„Propaganda polityczna z reguły trudni się wulgaryzowaniem historii” pisał w boleśnie dziś aktualnym eseju „Rozważania o wojnie domowej” Paweł Jasienica. Ale choć przygotowując nasz przegląd wyszliśmy od zainteresowania propagandowym wymiarem politycznego kształtowania pamięci, znalazły się tu filmy odzwierciedlające szersze spektrum zagadnień. Od drastycznej skrajności wandalizmu pamięci, czyli „kulturowego ludobójstwa”, uprawianego dzisiaj między innymi przez Państwo Islamskie, aż po „prywatną” pamięć historyczną mieszkańców miasta-symbolu XX wieku, a raczej jej rozbrajającą dekonstrukcję w błyskotliwym dokumencie Jasmili Žbanić „Jeden dzień w Sarajewie”. Gdzieś po środku wspomnianego spektrum rozciąga się strefa rekonstrukcji i upamiętniania. Tylko na pozór panuje tu posągowy chłód. W prezentowanych przez nas filmach muzea i pomniki uczestniczą w bezpardonowej nieraz walce na pierwszej linii symbolicznego frontu. A rekonstruktorzy ogarnięci obsesją wiecznego odtwarzania bitew wielkiej, rozstrzygającej wojny w filmie Meelisa Muhu już dosłownie z bronią w ręku rzucają się do walki o pamięć. [mn]